Nowe wyzwania i możliwości

Christopher Todd, dyrektor Wydziału ds. Polski w Dyrekcji Generalnej ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej Komisji Europejskiej

Głównym celem oceny śródokresowej jest pomoc w efektywnym wykorzystaniu środków do końca obecnej perspektywy. Najlepiej zrobić to poprzez przesunięcia na działania, na które jest największe zapotrzebowaniemówi Christopher Todd, dyrektor Wydziału ds. Polski w Dyrekcji Generalnej ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej Komisji Europejskiej.

Przed nami ocena śródokresowa, podczas której Komisja Europejska przeprowadzi przegląd wdrażania Funduszy Europejskich w ramach polityki spójności w Polsce. Emocje są duże, gdyż wyniki tej oceny potwierdzą bądź nie, czy fundusze z UE są dobrze wykorzystywane. 

Od początku przyszłego roku przystąpimy do oceny śródokresowej, podczas której będziemy się przyglądać efektom wdrażania programów na koniec 2018 r. Jeżeli okaże się, że jakiś program bądź jego część nie przyniosły oczekiwanych efektów, będziemy sugerować przesunięcie alokacji z gorzej wypadających działań do tych, w których zanotowano lepsze efekty. W przypadku, gdy cały program nie osiągnął zakładanych wskaźników, możliwe jest wycofanie części alokacji i przesunięcie do innego programu, wdrażanego efektywniej.

To pierwszy raz, kiedy KE przeprowadzi ocenę śródokresową. 

Tak, będziemy robić to pierwszy raz na poziomie unijnym. Warto dodać, że zainspirowała nas do tego Polska, która w poprzedniej perspektywie finansowej z własnej inicjatywy przeprowadziła ocenę efektywności programów. Uznaliśmy to za dobrą praktykę, którą warto wdrożyć we wszystkich państwach członkowskich.

Czy na podstawie dostępnych już danych Polsce lub jej regionom grożą tego typu sankcje? 

Z przedstawionych nam danych wynika, że większość programów albo już osiągnęło zakładane cele, albo osiągnie je na koniec tego roku. Jeżeli to się potwierdzi, to nie będzie konieczne wycofywanie funduszy z programów lub z ich części.

Czy możliwe jest wycofanie środków z jednego programu regionalnego i przekazanie do innego? 

Dopuszczamy różne możliwości przesunięć, zarówno między programami regionalnymi, jak i pomiędzy regionalnymi i krajowymi.

Czy w ekstremalnych przypadkach część alokacji przyznana Polsce może wrócić do Brukseli? 

Nie, tego nie przewidujemy. Pieniądze zostaną w obrębie danego państwa. Głównym celem oceny śródokresowej jest pomoc w efektywnym wykorzystaniu środków do końca obecnej perspektywy. Najlepiej zrobić to poprzez przesunięcia na działania, na które jest największe zapotrzebowanie.

Jak prezentuje się Pomorze Zachodnie w stawce polskich województw? 

Zarówno pod względem kontraktacji, jak i płatności Pomorze Zachodnie plasuje się w środku stawki. Nie sądzę, żeby ocena śródokresowa wykazała jakieś szczególne problemy w osiąganiu wyznaczonych celów. Cieszy nas wiadomość, że pula środków rozliczona we wrześniu w KE pozwoliła regionowi na zrealizowanie zobowiązania wynikającego z zasady N+3 na ten rok, i to z trzymiesięcznym wyprzedzeniem.

Zachodniopomorskie gminy, organizacje i firmy ciężko pracowały na ten rezultat. 

To prawda. Kończymy piąty roku wdrażania polityki spójności w tym okresie programowania. Zwykle w piątym i szóstym roku kumulują się największe inwestycje. W wielu osiach priorytetowych alokacje zostały już wyczerpane. Konkursy nie są już przewidywane, więc cała uwaga skupia się na doprowadzeniu wszystkich projektów do końca i ich rozliczeniu.

Jak pan słusznie zauważył, zbliżamy się do końca obecnej perspektywy i z coraz większą uwagą obserwujemy działania wokół nowego wieloletniego budżetu Unii Europejskiej. Informacje napływające z Brukseli nie są optymistyczne, gdyż mówią o sporych cięciach na politykę spójności w latach 2021-2027.  

Nie jest tajemnicą, że wraz z opuszczeniem Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię, która była płatnikiem netto do budżetu UE, będziemy dysponować niższymi wpływami. Jeśli chodzi o politykę spójności, to nakłady na nią obniżą się o prawie 10% w porównaniu z obecną perspektywą. Większe środki przeznaczone będą na sprostanie nowym wyzwaniom. Zwiększy się budżet programów badawczych, takich jak Horyzont. Chcemy przeznaczyć więcej funduszy na cyfryzację, technologie komunikacyjne, mobilność młodych osób w ramach programu Erasmus, a także na programy współpracy i wymiany. Zyskają też programy na rzecz ochrony środowiska, takie jak np. Life.

Pomimo tej obniżki w porównaniu z innymi programami polityka spójności będzie dysponować największym budżetem. Mówimy tu o 371 mld euro na lata 2021-2027. To trochę więcej środków niż na wspólną politykę rolną.

Jaka część przypadnie Polsce?  

64,4 mld euro na politykę spójności w okresie siedmiu lat.

To ok. 23% mniej niż w obecnej perspektywie. Skąd tak duże cięcia?

Głównym kryterium decydującym o wielkości alokacji są wyniki gospodarcze. Polska od wielu lat notuje wzrost gospodarczy i jest jedynym krajem Unii, który przeszedł przez kryzys finansowy bez popadania w recesję. W dużej mierze dzięki dobremu wykorzystaniu pieniędzy z polityki spójności polskie regiony szybko doganiają bogatsze regiony europejskie. Województwo mazowieckie już klasyfikuje się w gronie najbogatszych, które przekroczyły 100% średniej unijnej. Dolnośląskie weszło do grupy regionów w okresie przejściowym (75-100% średniej unijnej), a Wielkopolska jest na granicy. Polska jako całość jest w grupie krajów doganiających średnią unijną. Nie jest więc niespodzianką, że alokacja dla Polski w ramach polityki spójności będzie zmniejszona. Proszę pamiętać, że pomimo redukcji Polska z budżetem 64,4 mld euro będzie i tak największym beneficjentem polityki spójności w Unii Europejskiej.

Czy tylko Polska utraci część funduszy?  

Nie, jest więcej państw z dobrymi wynikami gospodarczymi. Alokacja dla Czech będzie mniejsza o 24%, podobnie jak dla Estonii, Łotwy i Węgier.

Jakie zmiany oprócz wielkości alokacji wprowadzone będą do nowej polityki spójności? 

Planujemy wprowadzić trzy główne zmiany. Dzięki nim polityka spójności stanie się prostsza, nowocześniejsza i bardziej elastyczna. Zacznijmy od uproszczeń. Polityka spójności stała się zbyt skomplikowana – napisanie aplikacji przez potencjalnego beneficjenta wiąże się z ogromną pracą biurokratyczną. Jest także za bardzo skomplikowana od strony jej wdrażania. Pracujemy nad tym problemem od dłuższego czasu i chcemy zaproponować naprawdę ogromne uproszczenia. Podam jeden przykład, dotyczący podatku od wartości dodanej (VAT). Będzie mógł być on kosztem kwalifikowanym w projektach o wartości do 5 mln euro, które stanowią ok. 90% wszystkich przedsięwzięć w ramach polityki spójności. To wprowadzi duże ułatwienie, gdyż VAT powodował mnóstwo kłopotów wśród projektodawców. Chciałbym przy tym zaznaczyć, że oczekujemy od krajów członkowskich, w tym Polski, że uproszczenia w korzystaniu z polityki spójności wprowadzą także u siebie.

Czy Komisja może nakazać wprowadzenie uproszczeń krajom i regionom? 

Będziemy starali się przekonywać naszych partnerów i argumentować, że prostsze fundusze oznaczają oszczędności – zarówno czasu, jak i pieniędzy. Będziemy posługiwać się siłą naszych argumentów, gdyż jesteśmy przekonani, że uproszczenia doprowadzą do jeszcze większych sukcesów w korzystaniu z funduszy unijnych.

Jakie będą kolejne zmiany?  

Trzeci pakiet zmian ma na celu uczynienie polityki spójności bardziej elastyczną. Chcemy, żeby regiony same decydowały, bez konieczności pytania się Brukseli, czy przesuwać fundusze na taki czy inny cel. Ułatwi to szybszą i skuteczniejszą reakcję na nowe wyzwania, które pojawią się w trakcie trwania perspektywy finansowej, i przeznaczanie na nie odpowiednich środków finansowych.

Stawianie ambitnych celów jest jak najbardziej wskazane, lecz czy nie są one skierowane głównie do dużych ośrodków? Jak rozwijać np. innowacje w mniejszych gminach, w których brakuje potencjału kadrowego i know-how? 

Zgadzam się z tą obawą. Zdajemy sobie sprawę, że jest to duże wyzwanie, także dla Komisji Europejskiej. W nowej polityce spójności wyznaczyliśmy pięć celów tematycznych: bardziej inteligentna Europa, bardziej przyjazna dla środowiska niskoemisyjna Europa, lepiej połączona Europa, Europa o silniejszym wymiarze społecznym, Europa bliżej obywateli. W ramach tego ostatniego chcielibyśmy rozwijać lokalne podejście do rozwoju, strategii, tworzenia odpowiednich projektów w danym miejscu, czasie i przez miejscowe siły. Dodatkowo dostępne będą, w ramach pomocy technicznej poszczególnych programów, środki na rozwój lokalnego potencjału. Ponadto zachęcam do czerpania dobrych przykładów z innych samorządów europejskich. Warto zainteresować się programem Komisji Europejskiej Peer-to-Peer finansowanym z naszej pomocy technicznej, w ramach którego dotowane są wyjazdy w celu zdobycia wiedzy, budowania sieci eksperckich itp. Współpraca, wymiana doświadczeń, uczenie się jeden od drugiego to niezbędne warunki rozwoju innowacji. Rzadko który samorząd dysponuje wszystkimi zasobami – dobrymi ośrodkami badawczymi, nowoczesnymi firmami, otwartą administracją. Stąd w ogromnej większości przypadków niezbędna jest współpraca, budowanie sieci eksperckich i realizacja wspólnych projektów. Ten warunek najbardziej dotyczy małych i średnich ośrodków.

Polska, w tym województwo zachodniopomorskie, wdrożyła instrumenty zwrotne, które bardziej angażują kapitał prywatny w realizację celów rozwojowych. Czy nowe propozycje oznaczają, że mocniej przestawiamy system na środki zwrotne? 

Instrumenty zwrotne pozwalają na wielokrotne użycie pieniędzy w postaci np. pożyczek, a przez to pozostają one w obrocie jeszcze długo po zakończeniu danej perspektywy finansowej. Dlatego chcemy maksymalnie rozwinąć tę formę dofinansowania. Wszędzie tam, gdzie w trakcie realizacji projektu istnieje możliwość zysku lub uzyskania długoterminowych oszczędności, warto oferować beneficjentom instrumenty zwrotne. Weźmy chociażby inwestycje w efektywność energetyczną, które mają na celu uzyskanie oszczędności w postaci niższych rachunków za energię. Jakaś część tych oszczędności może być wykorzystana do spłaty zaciągniętych pożyczek.

Jakie są przyczyny planowanego wyraźnego zwrotu w stronę programów zarządzanych centralnie na poziomie UE kosztem redukowania środków dla programów w ramach tzw. zarządzania dzielonego – prowadzonych przez państwa członkowskie i regiony? 

Słyszałem takie głosy, że Bruksela odbiera władzę państwom i regionom. Takie wrażenie może powstać, kiedy zestawia się np. wysoki budżet programu Horyzont, zarządzanego przez Brukselę, z innymi programami. Jednak jeszcze raz podkreślę, że to polityka spójności zarządzana w sposób dzielony będzie największą unijną polityką w latach 2021-2027. Państwa, które w niewielkim stopniu korzystają z programu Horyzont, jak np. Polska, powinny położyć większy nacisk na udział w projektach z niego finansowanych.

Spore cięcia – ok. 40-procentowe – czekają Fundusz Spójności, z którego finansowane były duże projekty infrastrukturalne, w tym transportowe. Proces budowy nowoczesnej infrastruktury nie został jeszcze zakończony, a Komisja ogranicza ten fundusz. Dlaczego?  

Fundusz Spójności odgrywał ważną rolę w mobilizowaniu inwestycji publicznych w okresie kryzysu finansowego. Możemy powiedzieć, że europejskie pieniądze m.in. z Funduszu Spójności pozwoliły wielu krajom pokonać recesję. Obecnie, gdy kryzys jest już za nami i praktycznie wszystkie kraje UE notują wzrost gospodarczy, możemy pozwolić sobie na zmniejszenie budżetu i przeznaczenie większych środków na inne cele. Jednak nie likwidujemy tego funduszu i jestem pewny, że pomoże on sfinansować wiele ważnych inwestycji także w Polsce.

Czy będą zmiany w Europejskim Funduszu Społecznym (EFS)?  

Będą, gdyż zmienia się sytuacja społeczna w UE. W wielu krajach to nie bezrobocie jest problemem, lecz brak specjalistów, np. w technologiach informacyjno-komunikacyjnych. Stąd w nowym programie położymy nacisk na identyfikację dziedzin, w których występują braki kadrowe, i zapewnienie adekwatnych szkoleń w instytucjach edukacyjnych. Nowy EFS ma przyczynić się do zapewnienia odpowiednio wykwalifikowanych pracowników dostosowanych do potrzeb rynkowych na danym obszarze, poprzez m.in. bliższą współpracę z firmami.

Czy kontynuowane będzie finansowanie projektów z dwóch źródeł – Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Europejskiego Funduszu Społecznego? 

Tak, bowiem takie projekty zapewniają oczekiwaną synergię – twardych inwestycji w infrastrukturę edukacyjną i miękkich, związanych z budowaniem kompetencji podczas warsztatów i szkoleń odbywających się w tych placówkach. Będziemy nadal wspierać inwestycje w przedszkola, po to żeby ułatwić rodzicom powrót na rynek pracy. Dużą rolę będziemy też przykładać do projektów nakierowanych na ochronę zdrowia.

Rozmawiamy o nowym siedmioletnim budżecie Unii Europejskiej, ale jest jeszcze długa droga, zanim zostanie on ostatecznie zaakceptowany. Czy spodziewa się Pan trudnych negocjacji? 

Planujemy, że nowy budżet ze wszystkimi regulacjami zostanie zaakceptowany w maju przyszłego roku na szczycie w Sibiu. Bardzo nam zależy, by udało się to zrobić przed wyborami do nowego Parlamentu Europejskiego i przed wyborem nowej Komisji Europejskiej. Dlatego przyjęliśmy założenia budżetowe i prawne dotyczące polityki spójności z odpowiednim marginesem czasu, aby zakończyć wszystko w planowanym terminie. Jeżeli to się uda, będziemy mieli go dość na negocjowanie programów, przygotowanie dokumentów, tak by rozpocząć pierwsze inwestycje współfinansowane z nowej perspektywy finansowej z początkiem 2021 r.

Jest Pan dużym optymistą w tej kwestii. 

Powiedziałbym, że podzielam opinie przedstawicieli wielu państw członkowskich – jeśli nie dotrzymamy tych terminów, może być trudno. Jest to więc optymizm połączony ze sporą dawką realizmu. 

Rozmawiał Andrzej Szoszkiewicz